W jaki sposób „nowe pokolenie” podchodzi do kultury organizacyjnej i relacji?

Tylko w Stanach Zjednoczonych nowe Pokolenie Z stanowi prawie jedną czwartą całej populacji[1]. Osoby urodzone między 1995 a 2012 rokiem mają zupełnie inne potrzeby i oczekiwania niż ich poprzednicy – Millenialsi. Zetki posiadają odmienne podejście do pracy. Uważają, że ta ma być środkiem, umożlwiającym wygodne życie, a nie celem samym w sobie. Istotny jest dla nich work-life-balance, a także budowanie relacji ze współpracownikami. Jak zatem zaspokoić potrzeby młodych pracowników? Kluczem jest sukcesywna organizacja stacjonarnych eventów.

Pokolenie Z jest zależne od technologii, chce przeżyć życie według własnych zasad, a także ma swoje przyzwyczajenia. Młodzi ludzie są mniej lojalni wobec marek – na co wskazują badania Delloite, a także – jako pierwsze cyfrowo natywne pokolenie – doceniają wszelkie aktywności online. Bądź te wykorzystujące nowe technologie.

Zetki w pracy to spore wyzwanie

Pokolenie Z boryka się z wieloma problemami. Wzrost kosztów edukacji, a także koszty najmu mieszkań wskazują, że jest to najbardziej wykształcone, a jednocześnie zadłużone pokolenie. Ponadto młodzi ludzie doświadczają drastycznych wzrostów cen usług, produktów, a także galopującej inflacji czy trudnej sytuacji geopolitycznej, związanej z agresją Rosji na Ukrainę. To także pokolenie, które miało do czynienia z ogólnoświatową pandemią koronawirusa.

 – Wszystkie te czynniki sprawiają, że młodzi ludzie mają zupełnie inne podejście do otaczającego świata niż osoby urodzone w latach osiemdziesiątych i wcześniej. Na własne oczy widzieli szereg zmian politycznych i gospodarczych. Dla nich ogromną rolę odgrywa równowaga między życiem prywatnym a obowiązkami zawodowymi. W związku z tym pracodawcy wymyślają nowe sposoby nie tylko na zrekrutowanie pracownika, ale także na zatrzymanie go w firmie – wyjaśnia Anna Goławska z Commplace.  

Czego oczekuje Pokolenie Z?

Pokolenie Z to niezależne, przedsiębiorcze pokolenie, ale jest inne od Millenialsów, których ścieżki rozwoju kariery wydawały się być skierowane do startupów i firm we wczesnej fazie rozwoju. Młodzi – co może być zaskakujące – oczekują stabilnego zatrudnienia u pewnego pracodawcy.  Cyfrowi tubylcy z pokolenia Z są zainteresowani pracą w branży technologicznej – 58 proc. osób wybiera taką drogę. Co jeszcze jest dla nich istotne? Aby firma wspierała edukację (41 proc.), a także oferowała opiekę zdrowotną – 37 proc[2].

 – Wszelkie benefity poza płacowe są bardzo doceniane przez młodego pracownika. Organizujemy setki imprez integracyjnych w ciągu roku i widzimy, jak bardzo różni się młode pokolenie od osób, z którymi mieliśmy do czynienia jeszcze kilka lat temu. Pandemia spowodowała, że coraz więcej z nich chce spędzać czas ze współpracownikami. Brakuje im wyjazdów, a jednocześnie nie ciągnie ich do dużych miast. Obserwujemy zwiększone zainteresowanie wypoczynkiem, a także organizacją wyjazdów integracyjnych w góry. Nie mogą to być jednak zwykłe imprezy. Pracownicy wymagają kreatywnego podejścia. Najlepiej, aby było eco i w myśl najnowszych technologii – wylicza Joanna Hoc-Kopiej, ekspert w organizowaniu eventów firmowych w górskim obiekcie Dwór Korona Karkonoszy.

Jakie atrakcje są w trendzie? Młodzi pracownicy doceniają imprezy, podczas których mogą porozmawiać ze swoimi kolegami z pracy. Świetnie sprawdzają się ogniska czy biesiady na świeżym powietrzu. Ponadto w trendzie są wszelkie sportowe aktywności, jak wspólne rajdy czy zawody.


[1] https://www2.deloitte.com/us/en/pages/consumer-business/articles/understanding-generation-z-in-the-workplace.html

[2] https://www2.deloitte.com/us/en/pages/consumer-business/articles/understanding-generation-z-in-the-workplace.html

Portal informacyjny Merete

Portal udostępnia informacje będące przedmiotem zainteresowania szerokiego grona odbiorców.

To rodzaj serwisu informatycznego (informacyjnego), poprzez który użytkownicy mają dostęp do nowych informacji z wielu dziedzin.

Istnieje bardzo wiele różnych kryteriów, na podstawie których można oceniać informacje znalezione w Internecie. Nie istnieją jednak wytyczne, które jednoznacznie nakazywałyby wybór konkretnych kryteriów, ale można wyróżnić takie, które mogą posłużyć za podstawowy wyznacznik informacji jakościowo dobrej i wiarygodnej. Są nimi autorstwo, aktualność, dokładność, obiektywność, relewantność i wiarygodność.

Wiadome jest, że nie każdą informację będziemy oceniać wieloaspektowo, z wykorzystaniem wszystkich kryteriów. Warto jednak zastosować choćby część z nich, by mieć pewność, że informacje przez nas wykorzystywane są wiarygodne i wysokiej jakości.

Warto wiedzieć…

Najszybciej newsy trafią do Internetu. Zmiany w stanie prawnym lub projekty, które mają szansę wejść w życie, branżowe nowinki, informacje o nowych technologiach, produktach – portale internetowe są miejscem, gdzie na nie trafimy. Tak jak w przypadku niebranżowych mediów internetowych, mamy zagwarantowaną szybkość dostarczania informacji. Poszerzanie swojej wiedzy poprzez lekturę branżowej prasy, książek i stron internetowych wydaje się być oczywistą ścieżką samodzielnego rozwoju swojego życia zawodowego.

W zależności od naszych potrzeb, nastawienia, upodobań itp. warto sięgać po autorów, których styl pisania, charakter ujmowania tematu nam się podobają i po prostu do nas przemawia. Nie ma potrzeby zmuszać się do czytania czegoś, co nam się zwyczajnie nie podoba. Wszak lektura ma nam sprawiać satysfakcję i przyjemność, a nie tylko dostarczać wiedzy.

Słowo pisane to nieoceniony sposób na rozpowszechnianie informacji. Pamięć ludzka jest ulotna, o czym często przekonujemy się aż za dobrze. Dzięki lekturze zyskujemy dostęp do informacji, do których możemy się praktycznie w każdej chwili odwołać i potraktować je jako swoisty pewnik, także w sytuacjach spornych czy przy wyjaśnianiu nieścisłości. Tego komfortu nie mamy w przypadku sięgania po informacje przekazane drogą ustną, które są uważane za mniej wiarygodne. Większe zaufanie do zanotowanych informacji kosztem tych powiedzianych i usłyszanych to efekt uboczny rewolucji Gutenberga.

Czytanie jest czynnością angażującą nasz mózg – można to tak w skrócie ująć, bez wchodzenia nadmiernie w medyczne szczegóły. „Muszę przemyśleć to co przeczytałem/przeczytałam” – często w ten sposób podsumowujemy lekturę (chyba, że była ona dla nas bardzo nieangażująca na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, nie dostarczyła nam żadnych nowych informacji itp.). Dzięki czytaniu wpadniemy na nowe pomysły, kreatywne sposoby rozwiązania problemów, nowe ujęcia starego i dobrze znanego tematu. Opisany przez autora case study może stać się inspiracją do wykorzystania przez analogię pewnych rozwiązań w nowym kontekście. Osobną kwestię, choć wartą wspomnienia, stanowią teksty, które nie są inspiracją w sensie zawodowych, a przede wszystkim w zakresie samorozwoju. Z doświadczenia mogę napisać, że świetnie w tej kwestii sprawdzają się biografie znanych ludzi, których osiągnięcia lub ścieżka życia z jakiegoś powodu budzą nasz podziw czy po prostu zainteresowanie. Recepty na sukces od A do Z na skalę Billa Gatesa w takiej biografii raczej znajdziemy (zresztą wtedy cena takiej książki była inna), ale coś, co może pchnąć nasze myślenie o swojej działalności, zachęcić do odejścia z pracy na etacie i założenia własnej firmy, przemodelowania swojej oferty, wpłynięcia na sposób komunikowania się z klientami itp. Możliwości jest tu naprawdę sporo i warto je wykorzystać. Funkcję inspiracji może pełnić biografia nie tylko kogoś z naszej branży, do tego celu potrafią się też nadawać nieźle życiorysy artystów, którzy zazwyczaj w życiu nie mieli lekko.

Najszybciej newsy trafią do Internetu. Zmiany w stanie prawnym lub projekty, które mają szansę wejść w życie, branżowe nowinki, informacje o nowych technologiach, produktach – portale internetowe są miejscem, gdzie na nie trafimy. Tak jak w przypadku niebranżowych mediów internetowych, mamy zagwarantowaną szybkość dostarczania informacji. Poszerzanie swojej wiedzy poprzez lekturę branżowej prasy, książek i stron internetowych wydaje się być oczywistą ścieżką samodzielnego rozwoju swojego życia zawodowego.

W zależności od naszych potrzeb, nastawienia, upodobań itp. warto sięgać po autorów, których styl pisania, charakter ujmowania tematu nam się podobają i po prostu do nas przemawia. Nie ma potrzeby zmuszać się do czytania czegoś, co nam się zwyczajnie nie podoba. Wszak lektura ma nam sprawiać satysfakcję i przyjemność, a nie tylko dostarczać wiedzy.

Słowo pisane to nieoceniony sposób na rozpowszechnianie informacji. Pamięć ludzka jest ulotna, o czym często przekonujemy się aż za dobrze. Dzięki lekturze zyskujemy dostęp do informacji, do których możemy się praktycznie w każdej chwili odwołać i potraktować je jako swoisty pewnik, także w sytuacjach spornych czy przy wyjaśnianiu nieścisłości. Tego komfortu nie mamy w przypadku sięgania po informacje przekazane drogą ustną, które są uważane za mniej wiarygodne. Większe zaufanie do zanotowanych informacji kosztem tych powiedzianych i usłyszanych to efekt uboczny rewolucji Gutenberga.

Czytanie jest czynnością angażującą nasz mózg – można to tak w skrócie ująć, bez wchodzenia nadmiernie w medyczne szczegóły. „Muszę przemyśleć to co przeczytałem/przeczytałam” – często w ten sposób podsumowujemy lekturę (chyba, że była ona dla nas bardzo nieangażująca na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, nie dostarczyła nam żadnych nowych informacji itp.). Dzięki czytaniu wpadniemy na nowe pomysły, kreatywne sposoby rozwiązania problemów, nowe ujęcia starego i dobrze znanego tematu. Opisany przez autora case study może stać się inspiracją do wykorzystania przez analogię pewnych rozwiązań w nowym kontekście. Osobną kwestię, choć wartą wspomnienia, stanowią teksty, które nie są inspiracją w sensie zawodowych, a przede wszystkim w zakresie samorozwoju. Z doświadczenia mogę napisać, że świetnie w tej kwestii sprawdzają się biografie znanych ludzi, których osiągnięcia lub ścieżka życia z jakiegoś powodu budzą nasz podziw czy po prostu zainteresowanie. Recepty na sukces od A do Z na skalę Billa Gatesa w takiej biografii raczej znajdziemy (zresztą wtedy cena takiej książki była inna), ale coś, co może pchnąć nasze myślenie o swojej działalności, zachęcić do odejścia z pracy na etacie i założenia własnej firmy, przemodelowania swojej oferty, wpłynięcia na sposób komunikowania się z klientami itp. Możliwości jest tu naprawdę sporo i warto je wykorzystać. Funkcję inspiracji może pełnić biografia nie tylko kogoś z naszej branży, do tego celu potrafią się też nadawać nieźle życiorysy artystów, którzy zazwyczaj w życiu nie mieli lekko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Previous post Systemy testowe: rodzaje i możliwości testerów
Next post Długi za jazdę bez biletu wynoszą już ponad pół miliarda złotych, a wakacje dopiero się zaczęły
Close

Redakcja

kontakt@merete.pl