BENTLEY: JAK POWSTAJE USKRZYDLONE „B”?

  • 97 procent wszystkich klientów marki Bentley, zamawiających model Flying Spur, decyduje się na emblemat uskrzydlonego „B” na masce.
  • Kryształowe skrzydła rozświetlają się w ramach powitalnej sekwencji świetlnej.
  • Kultowa figurka została stworzona ze stali nierdzewnej klasy 316 przy użyciu procesu odlewania wosku traconego.
  • Proces tworzenia emblematu trwa 11 tygodni i jest to jego 6. wersja w historii tego modelu.

Stworzenie emblematu wymagało połączenia wyjątkowych umiejętności projektowych, rzemieślniczych i symbolizuje podejście firmy Bentley do tworzenia wyjątkowych doświadczeń, związanych z posiadaniem pojazdu poprzez nieustanną dbałość o szczegóły na każdym etapie produkcji. Właściciele Flying Spur Mulliner mogą poczuć się wyjątkowo, gdy figurka z nazwą firmy Bentley nad osłoną chłodnicy płynnie znika z pola widzenia. Aktualny emblemat „Flying B” na masce to już szósta odsłona projektu.

Detal na miarę czasów

Symbol uskrzydlonego „B” na masce oferowany jest od połowy lat 20-tych XX wieku. W przypadku najnowszego Flying Spur projektanci i inżynierowie firmy Bentley podjęli wyzwanie przeniesienia sztuki i rzemiosła „Flying B” na wyższy poziom. Emblemat, który zdobi chłodnicę Flying Spur Mulliner, jest pierwszym w historii firmy Bentley, który został umieszczony elektronicznie, posiada osłonę, która zastępuje go po złożeniu, a także pierwszym z przezroczystymi akrylowymi skrzydełkami i wewnętrznym oświetleniem. Podczas opracowywania nowego Flying Spur, wewnętrzny zespół Crewe stworzył krótką listę potencjalnych projektów w formie prototypu i przedstawił ją Zarządowi do wyboru. Zwycięski motyw autorstwa Hoe Young Hwang został wybrany  jednogłośnie.

Stworzony przy użyciu technik odlewania turbin

Emblemat jest odlewany jako jeden kawałek stali nierdzewnej klasy 316, która ma austenityczną strukturę krystaliczną – jest zarówno bardzo twarda, jak i zdolna wytrzymać ekstremalne temperatury. Dodatek molibdenu zapewnia też odporność na korozję, co jest niezwykle ważne w przypadku elementu, który jest narażony na działanie czynników atmosferycznych przez cały rok w dowolnym miejscu na Ziemi.

Słynne „B” jest wytwarzane przy użyciu procesu odlewania metodą wosku traconego w firmie Lestercast Ltd, techniką zwykle zarezerwowaną dla precyzyjnych elementów, takich jak łopatki turbin gazowych. Ta forma odlewania, choć czasochłonna, jest zwykle stosowana do wytwarzania elementów o skomplikowanych kształtach, które wymagają węższych tolerancji, cieńszych ścian i lepszego wykończenia powierzchni niż w przypadku odlewania w formach piaskowych.

Cały proces trwa 11 tygodni, po czym emblemat jest gotowy do montażu przez firmę WCM Europe Ltd, z kryształowych akrylowych skrzydeł, okablowania i maleńkich diod LED, które po rozłożeniu dają tak magiczny efekt.

Ewolucja uskrzydlonego „B”

Pierwsze samochody marki Bentley nie były wyposażone w „B” na masce. Najstarszy istniejący Bentley, EXP2, posiadał prosty wskaźnik temperatury wody jako korek chłodnicy bezpośrednio na linii wzroku kierowcy. Ale zapotrzebowanie ze strony właścicieli skłoniło firmę do oferowania od połowy lat dwudziestych XX wieku ozdobnego, pionowego mosiężnego „B” z poziomymi skrzydłami.

W erze Derby firmy Bentley (1931-39) artysta Charles Sykes otrzymał zlecenie stworzenia mniejszej, bardziej opływowej wersji. Jego oryginalny projekt zawierał pochylone do przodu jednoskrzydłowe „B” w stylu Art Deco tak, że „B” czytało się poprawnie, patrząc z obu stron. Jednak pojedyncze skrzydło nie było popularne wśród właścicieli, a fasetowany projekt „B” Sykesa został zmieniony tak, aby zawierał dwa skrzydła skierowane do tyłu.

Kolejne projekty Sykesa były oferowane w zmodyfikowanej formie dla modeli Bentley do lat 70. XX wieku, kiedy to przepisy dotyczące ochrony pieszych zakazały wyraźnych, solidnych ozdób na masce i zaprzestano ich produkcji.

W 2006 roku wprowadzono zmieniony projekt figurki „B” z chowanym mechanizmem dla modeli Bentley Azure i Brooklands. Później ten sam projekt był oferowany jako opcja dla Bentleya Mulsanne. Dopiero w 2019 r., kiedy pojawił się nowy Flying Spur, emblemat „B” osiągnął obecny szczyt technicznej i artystycznej doskonałości.

O marce

Bentley Motors to jedna z najbardziej pożądanych marek samochodów luksusowych na świecie. W siedzibie firmy w Crewe znajdują się wszystkie działy marki – projektowania, R&D, mechaniki oraz cztery linie produkcyjne modeli: Continental, Flying Spur, Bentayga i Mulsanne. Połączenie wyrafinowanego rzemiosła, opartego na umiejętnościach przekazywanych z pokolenia na pokolenie, z inżynierską biegłością oraz najnowocześniejszą technologią stanowi wyróżnik Bentleya jako jednej z brytyjskich marek samochodów luksusowych. Bentley stanowi przykład brytyjskiego wytwórstwa wysokiej jakości w najlepszym wydaniu. W zakładach w Crewe pracuje około 4 000 osób. W Polsce oficjalni dealerzy samochodów Bentley znajdują się w Warszawie i Katowicach.

Portal informacyjny Merete

Portal udostępnia informacje będące przedmiotem zainteresowania szerokiego grona odbiorców.

To rodzaj serwisu informatycznego (informacyjnego), poprzez który użytkownicy mają dostęp do nowych informacji z wielu dziedzin.

Istnieje bardzo wiele różnych kryteriów, na podstawie których można oceniać informacje znalezione w Internecie. Nie istnieją jednak wytyczne, które jednoznacznie nakazywałyby wybór konkretnych kryteriów, ale można wyróżnić takie, które mogą posłużyć za podstawowy wyznacznik informacji jakościowo dobrej i wiarygodnej. Są nimi autorstwo, aktualność, dokładność, obiektywność, relewantność i wiarygodność.

Wiadome jest, że nie każdą informację będziemy oceniać wieloaspektowo, z wykorzystaniem wszystkich kryteriów. Warto jednak zastosować choćby część z nich, by mieć pewność, że informacje przez nas wykorzystywane są wiarygodne i wysokiej jakości.

Warto wiedzieć…

Od czasów, kiedy życie poczęło się wielce różniczkować, czytanie książek nie wystarcza. Książki podają czystą wiedzę z najrozmaitszych dziedzin, wiedzę nieraz kryształowo czystą, ale oderwaną od życia. Książki karmią również poezją, w niej opisy czynów bohaterskich uszlachetniają serca, ale mało informują o szarej rzeczywistości życia. Do działania potrzebna jest znajomość chwili bieżącej, orientacja, pulsy życia w miejscowych warunkach. Na każdym stanowisku można przyłożyć i swoją cegiełkę, można wpływać na całość, byle znać swe obowiązki względem społeczeństwa i chcieć im służyć. Tym pośrednikiem między wiedzą a życiem, między ideałem a rzeczywistością, jest publicystyka. Jest ona historją teraźniejszości, oświetlającą zagadnienia, które czekają dopiero na rozwiązanie. Jest ogniwem, która łączy prawdę wiedzy z zagadnieniami chwili bieżącej. Jest literaturą, która tyczy się potrzeb życia w danym czasie i danym miejscu. Ona komunikuje ostatnie wyniki z różnych dziedzin wiedzy czystej w zastosowaniu do bieżących potrzeb ludzkich. Ona czyni człowieka wrażliwym na niedolę swego społeczeństwa i zapala do żywota czynnego na jego korzyść. Ona, komunikując, co się dzieje na świecie całym, chroni nas od zaściankowości. Ona, zaznajamiając nas z biegiem myśli wszechświatowej, wywołuje w umysłach naszych szereg zagadnień. Ona uwalnia nas od potrzeby czytania wszystkich książek, których corocznie ukazuje się na świecie po kilkaset tysięcy, a których przeczytać na rok gruntownie nie można po nad kilkanaście. To są strony dodatnie prasy periodycznej.

Ale ma publicystyka i niejedną stronę ujemną. Wiadomości, dostarczane przez wiele dzienników, są dorywcze i powierzchowne: ani rozszerzają, ani pogłębiają wiedzy. Wiele nowinek, opisywanych drobiazgowo, niema żadnego ogólniejszego znaczenia, nie służy żadnemu rozumnemu celowi. Wiele sensacyjnych zajść i wypadków, zostawiających jedynie czczość w głowie i pustkę w sercu. W pogoni za kalejdoskopowym potokiem plotek wiele balastu, który ze szkodą obciąża umysł Dużo zabawy i płytkiego śmiechu, co w rezultacie szerzy bezmyślność, przytępia zmysł artystyczny. Nie jeden organ redagowany jest tendencyjnie, będąc na służbie tej lub innej partji. Nieraz nowość pomieszana z postępem bez oświetlenia krytycznego jądra rzeczy. I jedno pismo stara się prześcignąć drugie w pomysłach, licząc na gorsze instynkty. I wielu staje się igraszką okoliczności, bo są prowadzeni na pasku danego dziennika. Bo wielu ślepo hołduje zasadzie: nie różnić się od innych — i bezkrytycznie prenumeruje to, co ich znajomi i krewni. I tworzy się specjalny typ nałogowych czytelników pism periodycznych, co nie uznają jednocześnie lektury książek. Jest to pewnego rodzaju osłona dla duchowego lenistwa. Traci na tym wykształcenie gruntowne i myśl samodzielna. To też wielu uczonych powstaje na dziennikarstwo — śród nich ostro wystąpił w ostatnich czasach przeciw prasie perjodycznej F. Brunetiere, członek Akademji paryskiej.

Trzeba przede wszystkiem rozróżniać wartość miesięczników i tygodników, a pism codziennych. Pierwsze, a w części drugie, są streszczeniem i kwintensencją tego, co zawierają pisma codzienne. Lektura ich nie da wprawdzie technicznego posiadania poszczególnych gałęzi umiejętności, ale da ogólną znajomość podstaw. Te, które nie służą sprawom specjalnym, dają możność w dłuższym okresie czasu przebieg w ogólnych zarysach cały cykl wiedzy. Natomiast prasa codzienna służyć może głównie gromadzeniu materjałów do tych kwintensencji. I tu należy rozróżniać prasę prowincjonalną, a prasę stołeczną. Pierwsza zlicza miejscowe siły społeczne, wydobywa je i zbiera, zapala ogniska miejscowej twórczości. Bada i stara się kierować życiem prowincji, które wszędzie posiada swoje odrębne właściwości. Druga winna być przewodnikiem i siewcą dążeń kulturalnych wszerz i wzdłuż całego kraju. Winna być rzeką wód czystych, do której zbiegałyby się wszystkie strumyki, osadziwszy po drodze naleciałości niepotrzebne.

Trzeba umieć czytać dzienniki, jak i książki. Trzeba sobie wprzód zadać trud poznania każdego pisma. Trzeba się zapoznać, co w każdym z nich godnego jest czytania, nie usypiając swojego krytycyzmu łudzącemi nagłówkami pism i różnych rubryk, które często zapowiadają co innego, niż się drukuje. Trzeba czytać krytycznie, w żadnej sprawie nie spuszczając z oczu argumentów ani pro, ani contra. Trzeba czytać pisma, służące różnym poglądom, aby mieć oświetlenie z obu stron, aby módz wyrobić sobie własny sąd — samodzielny a objektywny. Trzeba koncentrować lekturę nie na tanich czasopismach codziennych o brukowych wiadomościach, lecz na poważnych wydawnictwach perjodycznych, które opierają działalność publicystyczną na znajomości dziejów i praw niemi rządzących. Należy ciążyć ku tym wydawnictwom perjodycznym, które chcą stać wyżej ponad prywatę i partykularyzmy — których celem jest nie interes materialny jednostek, lecz służba publiczna.

Najszybciej newsy trafią do Internetu. Zmiany w stanie prawnym lub projekty, które mają szansę wejść w życie, branżowe nowinki, informacje o nowych technologiach, produktach – portale internetowe są miejscem, gdzie na nie trafimy. Tak jak w przypadku niebranżowych mediów internetowych, mamy zagwarantowaną szybkość dostarczania informacji. Poszerzanie swojej wiedzy poprzez lekturę branżowej prasy, książek i stron internetowych wydaje się być oczywistą ścieżką samodzielnego rozwoju swojego życia zawodowego.

W zależności od naszych potrzeb, nastawienia, upodobań itp. warto sięgać po autorów, których styl pisania, charakter ujmowania tematu nam się podobają i po prostu do nas przemawia. Nie ma potrzeby zmuszać się do czytania czegoś, co nam się zwyczajnie nie podoba. Wszak lektura ma nam sprawiać satysfakcję i przyjemność, a nie tylko dostarczać wiedzy.

Słowo pisane to nieoceniony sposób na rozpowszechnianie informacji. Pamięć ludzka jest ulotna, o czym często przekonujemy się aż za dobrze. Dzięki lekturze zyskujemy dostęp do informacji, do których możemy się praktycznie w każdej chwili odwołać i potraktować je jako swoisty pewnik, także w sytuacjach spornych czy przy wyjaśnianiu nieścisłości. Tego komfortu nie mamy w przypadku sięgania po informacje przekazane drogą ustną, które są uważane za mniej wiarygodne. Większe zaufanie do zanotowanych informacji kosztem tych powiedzianych i usłyszanych to efekt uboczny rewolucji Gutenberga.

Czytanie jest czynnością angażującą nasz mózg – można to tak w skrócie ująć, bez wchodzenia nadmiernie w medyczne szczegóły. „Muszę przemyśleć to co przeczytałem/przeczytałam” – często w ten sposób podsumowujemy lekturę (chyba, że była ona dla nas bardzo nieangażująca na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, nie dostarczyła nam żadnych nowych informacji itp.). Dzięki czytaniu wpadniemy na nowe pomysły, kreatywne sposoby rozwiązania problemów, nowe ujęcia starego i dobrze znanego tematu. Opisany przez autora case study może stać się inspiracją do wykorzystania przez analogię pewnych rozwiązań w nowym kontekście. Osobną kwestię, choć wartą wspomnienia, stanowią teksty, które nie są inspiracją w sensie zawodowych, a przede wszystkim w zakresie samorozwoju. Z doświadczenia mogę napisać, że świetnie w tej kwestii sprawdzają się biografie znanych ludzi, których osiągnięcia lub ścieżka życia z jakiegoś powodu budzą nasz podziw czy po prostu zainteresowanie. Recepty na sukces od A do Z na skalę Billa Gatesa w takiej biografii raczej znajdziemy (zresztą wtedy cena takiej książki była inna), ale coś, co może pchnąć nasze myślenie o swojej działalności, zachęcić do odejścia z pracy na etacie i założenia własnej firmy, przemodelowania swojej oferty, wpłynięcia na sposób komunikowania się z klientami itp. Możliwości jest tu naprawdę sporo i warto je wykorzystać. Funkcję inspiracji może pełnić biografia nie tylko kogoś z naszej branży, do tego celu potrafią się też nadawać nieźle życiorysy artystów, którzy zazwyczaj w życiu nie mieli lekko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Previous post Adam Małysz płaci kartą biometryczną Banku Pocztowego
Next post Ważny wyrok dla firm ws. możliwości skorzystania z ulgi na złe długi. Szansa na obniżenie opodatkowania
Close

Redakcja

kontakt@merete.pl